Blog
Kryształowy Wszechświat
I.C
I.C nieważne
32 obserwujących 292 notki 353337 odsłon
I.C, 26 listopada 2016 r.

Ekspansja Ziemi

1015 14 0 A A A

Ekspansja Ziemi

Ostatnio ukazała się ciekawa praca, która jako jedna z nielicznych zasługuje na miano naukowej, i to mimo tego, że interpretacja danych prezentowana przez autorów daleka jest od prawdy. Jej wartość wynika tylko i wyłącznie z tego, że autorzy tej pracy przedstawili czytelnikom fakty takie jakie są, bez próby ich zafałszowania i dostosowania do obowiązujących w nauce przesądów.

Yen Joe Tan i współpracownicy zajęli się analizą przebiegu erupcji magmy w obrębie grzbietów oceanicznych.

I musieli stwierdzić, że obowiązujące teorie ich powstania muszą ulec radykalnym zmianom. Okazało się mianowicie, że wylewy magmy które tam występują nie są w procesie tworzenia się dna oceanicznego zjawiskiem pierwotnym ale wtórnym.

Najpierw dochodzi tam do powstania rys i spękań w obrębie grzbietu oceanicznego a dopiero po wystąpieniu tego zjawiska, w obręb takiego spękania napływa magma z wnętrza Ziemi. Dotychczas geolodzy twierdzili, że to to napływ magmy z wnętrza Ziemi prowadzi do rozerwania skorupy ziemskiej i tworzenia dna oceanicznego.

Ta, zdawałoby się niewielka zmiana ma jednak zasadnicze znaczenie dla weryfikacji obowiązujących w geologii teorii i przywraca do życia teorię ekspansji Ziemi, o której większość ludzi już zapomniała (jeśli w ogóle była im znana).

Teoria ekspansji Ziemi jest jedną z najelegantszych teorii naukowych i już chociażby z tego względu zasługuje na rozpowszechnienie. Niestety ma ona zasadniczą wadę. Jej prekursorem był Polak Jan Jarkowski, i już samo to stawia ją pod pręgierzem „środowiska naukowego”. 

Jak wiadomo tylko to co wymyślili tzw. zachodni naukowcy zasługuje na miano nauki.

Spowodowało to to, że teoria ta spotkała się z niedowierzaniem i została uznana, przez tych co wszystko wiedzą najlepiej, za kompletnie fałszywą.

Tymczasem nawet dla laika teoria ekspansji Ziemi jest łatwa do zaakceptowania i w naturalny sposób zrozumiała.

Pech tylko w tym, że oprócz zachodniej mafii „naukowej”, spotkała się ona również ze sprzeciwem religijnych maniaków.

Tym z kolei wydaje się, że skoro w Biblii nic nie stoi o ekspansji Ziemi, to oczywiście czegoś takiego być nie może.

Aż dziw, że ta sprzeczna z religijnymi wyobrażeniami teoria ma wśród polskich geologów tak liczne grono zwolenników i to mimo tak powszechnego ciemnogrodu.

Zgodnie z moim widzeniem fizyki, teoria ekspansji Ziemi jest nie tylko estetycznie piękna, ale również absolutnie prawdziwa. W naszym wszechświecie nie istnieje coś takiego jak stałość jakichś parametrów i zmiany wielkości ciał niebieskich jak i wszystkich innych parametrów fizycznych są rzeczą jak najbardziej normalną.

W rzeczywistości nienormalną byłaby stałość jakichś wartości.

Nasz wszechświat jest w stanie ciągłych zmian które nigdy nie ulegną zanikowi. Również nasza Ziemia ulega takim zmianom i te prowadzą do drastycznych przeobrażeń jej geofizycznych własności.

Cała tragedia którą zgotowała nam „nauka” plaga na zaprzeczaniu możliwości takich zmian i na fanatycznym obstawaniu przy tym, że istnieją jakieś stałe fizyczne i niezmienne prawa natury.

Oczywiście to jest gówno prawda i szczególnie ludzie, którzy mają więcej do czynienia z realnymi pozostałościami historii naszej planety, są bardziej sceptyczni wobec takiego podejścia. Stąd wśród geologów znajdziemy najwięcej krytyków „globcia” a wśród fizyków najwięcej jego zwolenników. Ci ostatni nie maja oczywiście o niczym zielonego pojęcia i halucynują coś o prawach fizycznych do znudzenia.

Jeśli jednak fizycy konfrontowani są z realiami znalezisk paleontologicznych to nagle nabierają wody w usta.

Tak było na przykład w przypadku maksymalnej wielkości i masy organizmów które zdolne są do latania.

Całe lata obowiązywało przekonanie, że organizm cięższy niż 40 kg nie będzie w stanie wzbić się w powietrze o własnych siłach. Ta teza była powtarzana do znudzenia, do czasu kiedy znaleziono szczątki latających gadów o rozpiętości skrzydeł do 15 m i prawdopodobnej wadze 200 kg lub nawet większej.

Oczywiście próbowano ten fakt zbić argumentacją, że gady te były albo nielotne lub też tym, że wprawdzie lotne ale tylko pasywnie, czyli latające tak jak szybowce. Do wzbijania się w powietrze potrzebowały one jakoby urwiska oraz ciągle wiejące wiatry.

Przykładem takich latających gadów są pterozaury z gatunku:

I tu nasi „fizycy” zastawili na siebie samych pułapkę. Bo analiza środowiska życia tych gadów wykazała, że ich sposób żerowania przypominał bardzo ten, jaki widzimy u współczesnych marabutów czy też bocianów, a więc polowały one na małe gady czy też ssaki w terenie raczej stepowym i płaskim. To jednak oznaczało, że te latające gady musiały być zdolne do tego aby wzbić w powietrze masę 200 kg i to najprawdopodobniej z miejsca, inaczej stałyby się łatwą zdobyczą gadów drapieżnych.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

taki jestem i ...

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Autor Fińska propaganda sukcesu dla tych co są za mało rozgarnięci aby zajrzeć do...
  • @Autor Obawiam się że jest to przykład zapędów protekcjonistycznych. Zagrożenie arsenem...
  • @DIM. "Autor nigdy nie czytał też prognoz" Drogi Dimitriosie, autor nie czyta oczywiście...

Tagi

Tematy w dziale Technologie